Związek najczęściej jest to więź, która powstaje między dwiema osobami. Związek między mężczyzną a kobietą w pierwszej fazie jest czystą fascynacją. Poznajemy kogoś, powstaje fascynacja – piękna emocja. Zaczynamy go poznawać, zbliżamy się do tej osoby, związek się rozwija, zaczynamy poznawać swoje potrzeby, poznawać siebie. Partner w związku staje się katalizatorem , dla naszego ciał bolesnego, czyli wzbudza w nas pewne programy, które ukryły się w naszym ciele bolesnym. I tak oto związek który się stworzył na fascynacji, na miłości, który wydawało się że jest dla nas idealny, przestaje harmonizować z naszą potrzebą miłości. Wzbudza w nas stare, nieprzepracowane traumy powoduje, iż zaczynamy się od niego odsuwać. Zastanawiamy się po co to robimy, dlaczego jesteśmy w tym związku i dlaczego w niego wchodzimy. Najczęściej to rozczarowanie powstaje po paru latach . Wydaje nam się w pewnym momencie, że mieszkamy z kimś kogo zupełnie nie znamy. Jest to najlepszy moment , na zadanie pytania: dlaczego weszliśmy w ten związek i co było powodem, iż ten związek powstał? Pierwszą myślą, która przychodzi do nas, jest to że, my potrzebowaliśmy miłości, my potrzebowaliśmy poczuć miłość, poczuć opiekę, poczuć tą drugą część. Drugą część siebie. Tak naprawdę dopiero będąc w związku stajemy się sobą, czujemy siebie. Partner jako odbicie naszych potrzeb, partner jako odbicie nieprzepracowanych traum staje się dla nas nauczycielem. Z drugiej strony staje się też uczniem. Jak to się dzieje, że tak pięknie powstający związek rozpada się w pewnym momencie? Co jest powodem tego, iż związki nie wytrzymują próby czasu? Dlaczego nie są w stanie wytrzymać wyzwań codzienności? I tutaj odpowiedzią jest oczywiście to jak mocne mamy Ego, jak mocne są traumy w ciele bolesnym. Jak bardzo niezrozumiałe jest słowo miłość. Czym jest miłość? Najwyższym stopniem miłości jest akceptacja, akceptacja dla inności naszego partnera, akceptacja dla jego potrzeb. Niestety bardzo często bywa, że związki są tworzone przez pociąg fizyczny, przez fascynację fizycznością partnera, która też nam coś oczywiście pokazuje. Pokazuje, iż partner został zaakceptowany tylko przez pryzmat fizyczności. I nawet na takich podwalinach można stworzyć związek oparty na przyjaźni, na akceptacji, na miłości. Ale gdy w grę zaczyna wchodzić nasze ego , ten związek w takim momencie zaczyna się kruszyć. Możemy sobie opowiadać o tym jak partner jest dla nas niedobry, jak mało wyrozumiały , jak nas szanuje. A dlaczego tak się dzieje? Dzieje się tak dlatego, że my powodujemy iż wychodzą jego traumy, że jego ciało bolesne przejmuje nad nim kontrolę. Jak można opowiadać o miłości bezwarunkowej nie mogąc w żaden sposób zaakceptować swojego przeszłego życia? Dlaczego nasze przeszłe życie zaczyna wchodzić w naszą teraźniejszość i przez pryzmat przeszłości zaczynamy patrzeć na naszego partnera? Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ ego, które ukryło się za tym wszystkim chce nam pokazać jacy jesteśmy ważni, jacy jesteśmy wspaniali. Ale to jest iluzja. Nie jesteśmy wspaniali, jesteśmy super do czasu kiedy kierujemy się sercem. Jeżeli przestajemy kierować się sercem, akceptacją, miłością, zaczyna dochodzić do głosu nasze ciało bolesne i ego. I ono zaczyna nami sterować, odrzucamy partnera, odrzucając siebie. Odrzucamy nasze potrzeby z myślą , że ja muszę się poświęcić dla tego związku. Nie, nie o to w tym wszystkim chodzi. Poświecenie nie jest czymś dobrym. Zrozumienie dlaczego akceptuje, zrozumienie akceptacji, która nie jest poświęceniem to powoduje, iż związek funkcjonuje. To powoduje, że w każdym związku możemy znaleźć radość. Ale jak wszystko co dzieje się wokół nas, czasami jest to dla nas dużym wyzwaniem. Wtedy dobrze jest się odsunąć, popatrzeć na nasz związek z pewnej odległości, perspektywy, odsunąć swoje ciało bolesne i Ego na bok i popatrzeć na związek przez pryzmat miłości i akceptacji. I okaże się, że ten partner wcale nie jest kimś złym , kimś kto za dużo od nas wymaga. To my sami, nasze ego nasze ciało bolesne wymaga od nas zbyt wiele, wymaga tego byśmy odrzucili swoją miłość, wymaga tego byśmy odrzucili akceptację, odsunęli ją na bok i postawili jako cel główny zaspokojenie swoich potrzeb. Czyli mam partnera, ponieważ uważam, że muszę być kochany. Ale taki związek nie będzie funkcjonował. Nie ma możliwości by zbudować związek na potrzebach i na spełnianiu tych potrzeb. Związek budujemy na zasadzie równouprawnienia, wiążemy się z kimś, wspieramy go, ale wspieramy go dzięki temu, że rozwijamy się sami, nie że mówimy mu teraz będę cię wspierał. Kocham siebie , czuję się mocny i ta moc powoduje, że wspieram partnera, nie słowa, tylko mój spokój, to że jestem obok niego, to że każdego dnia pokazuje mu, że zależy mi na tym związku. Nie stawiam siebie przed związkiem, związek jest przede mną. Co wcale nie znaczy, że muszę siebie odrzucić. Nie, ale akceptacja dla danej chwili, dla zdarzeń , jest podstawą każdego szczęśliwego związku. Bez tej akceptacji siebie nie ma akceptacji związku. Związku nie da się zbudować na oczekiwaniach. Związek jest budowany na dawaniu ale bez poczucia straty. Okazuję miłość i nie oczekuję, że w zamian partner padnie na kolana przede mną. Okazuję miłość, bo jest mi z tym dobrze. Okazuję wyrozumiałość, bo jest mi z tym dobrze, daje mi to spełnienie. Taki związek przetrwa wszystko, jest czymś wspaniałym kochać i być kochanym. To uczucie swobody emocjonalnej, to uczucie wzniesienia się ponad wszystkie ograniczenia powoduje iż jesteśmy całkowicie zanurzeni w błogosławieństwie wszechświata. Moc miłości, moc akceptacji jest ponad wszystko, ale zanim coś takiego będziemy w stanie zbudować, musimy przepracować nasze traumy, musimy spojrzeć na siebie jako na istotę świetlistą a nie na zbiór programów i przekonań, które zasłaniają to coś, co jest wspaniałe w środku, to światło, które jest wypełnione miłością i akceptacją. Dlatego gdy patrzymy na związek, nie patrzmy na niego z perspektywy potrzeb naszego ciała bolesnego czy Ego. Spójrzmy z tej perspektywy, z perspektywy wyższego Ja , na coś co budujemy. Zacznijmy od siebie i skierujmy naszą uwagę do wnętrza nas samych. Uczymy się otwierać na miłość, uczymy się akceptować. Tym samym ten związek otrzymuje coś, co ma mocne podwaliny , jest oparte na poczuciu własnej wartości i szacunku do swoich potrzeb. Całkowita akceptacja partnera i zdarzeń, które są wokół niego powoduje, iż ten partner daje nam to samo, że jesteśmy w stanie przyjąć też jego miłość.
Wnosząc do związku poczucie własnej wartości , akceptacji , miłości, wchodzimy do niego z darami. Przestajemy wyrażać siebie z pozycji oczekiwania , a stajemy się budowniczymi cudownej relacji , wypełnionej radością wszechświata i naszym spełnieniem. Myślę , że nie ma niczego wspanialszego na świecie.

Krzysztof Brzostowski