"Wszystko, co uważamy za duchowe lub metaforyczne, w rzeczywistości jest tylko fizyką, której jeszcze nie rozumiemy." Nassim Haramein

Kategoria: czytelnia

Czystość Intencji

Ostanie wydarzenia, zainspirowały mnie do podzielenia się z Wami, o czym warto pamiętać przy formułowaniu intencji. Zapraszam do wysłuchania filmiku i podzielenia się własnymi doświadczeniami. Jeśli macie jakieś pytania umieszczajcie je proszę pod postem.

Życzę dobrej niedzieli!

Znużenie wielowymiarowego wędrowca.

 

W indywidualizowaniu umysłu i ciała wiodącym wrażeniem staje się rozróżnienie na ja i na świat poza ja. Jednak nawet to ja, jako byt jednostkowy, z poczuciem własnej odrębności okazuje się nie do końca spójne i harmonijne, niefortunnie prowokując wewnętrzny chaos , która z czasem ulega pogłębieniu w wyniku kompleksowej konfrontacji z wielopoziomowym i częściowo antagonistycznym poza ja. Ja wchodzi w świat mechanicznych i naturalnych rozróżnień i odrębności bytowych oraz podziałów na moje – twoje – ich, bliskie – dalekie, znane – nieznane, przyjazne – groźne. Jest to odwieczny proces na płaszczyźnie zarówno wewnętrznej jak i zewnętrznej. Dwukierunkowe migracje świadomości w próbie zrozumienia samego siebie i jednocześnie w odrębności wobec wszechświata oraz jednoczesnym połączeniu się, swoistego rezonansu, poprzez odczytanie i odnalezienie się w nim. Ja rozpoczyna percepcyjną grę mentalno – emocjonalną z wyobrażeniami, iluzjami, asocjacjami, pojęciami, ideami, zjawiskami przefiltrowując je przez swoje możliwości poznawcze, integrując się z nimi, by w końcu uznać je za własne, budując indywidualne światy, klatka po klatce, aż do w miarę spójnego obrazu całości – światopoglądu, z którym finalnie się identyfikuje. W twórczym procesie kreowania własnej tożsamości , obija się niczym niewidomy o ściany refleksów umownej rzeczywistości, szukając w niej logiki. Wkracza najczęściej w okrutne odmęty swoich ograniczeń i wpojonej mu niemocy. Bowiem za odważne gesty indywidualizacji oraz narodzin geniuszu czyli kontaktu z wyższym ja, grozi niejednokrotnie odizolowanie i samotność. Kara staje się strażnikiem przeciętności i życia w otumanieniu. Etykietuje siebie popadając w stereotypy spłycające i upraszczające odbiór rzeczywistości. Staje się niewolnikiem własnych ograniczeń. Otaczający nas świat i my sami to różnorodna emanacja nie tylko materia/cielesność twarda ale również sfera duchowa, która dotyka głębszego poziomu rzeczywistości nieoczywistej, wykraczającej poza naszą fizjologiczną percepcję. Wszyscy posiadamy ciało fizyczne spełniające funkcję nosiciela duszy oraz substancjalna część duszy? wyższego ja, należącego do większego kompleksu świadomościowego. Wszechświat stanowi układ całościowy, dlatego każda zmiana w jego zapisie energetyczno-informacyjnym wpływa na zmiany wibracji oraz programów Ziemi, co w konsekwencji ma wpływ również na nasze organizmy. Dochodzi wówczas do dezaktualizacji pewnej grupy programów. Proces ten ma ścisły związek z nieustannym rozwojem różnych form życia na różnych poziomach istnienia. Każda organiczna istota posiada podstawowe wzorce służące przetrwaniu biologicznemu. Są one zamontowane w ciałach fizycznych w postaci energetycznych czipów. Spełniają m.in. rolę pewnego rodzaju przetrwalników, które można utożsamiać z trzonem ego. Manifestują się poprzez instynkt samozachowawczy. Również   etologia wiąże instynkt życia z zachowaniami wrodzonymi, które w pewnym obszarze ewoluują wraz ze zmianami środowiska zewnętrznego, jednak w swej istocie pozostają niezmienne, ponieważ ich głównym celem jest utrzymanie ciągłości bytu zarówno jednostki jak i gatunku. Każdy zdrowy osobnik jest nosicielem nakazu przetrwania czyli tzw. odziedziczonego mechanizmu włączającego się pod wpływem bodźców zewnętrznych. Na bazie podstawowego wzorca powstają następne, budując całą sieć programów służących utrzymaniu ciągłości życia biologicznego, jednocześnie przekazując zapisy na poziomie subtelnym. Część tej struktury fizyczno-energetyczno-informacyjnej zostaje przetransferowana przez rodziców na dzieci a te kontynuują cykl. Możemy więc wyodrębnić dwa podstawowe zbiory danych: 1.dziedziczny po przodkach: fizjologiczny/geny, energetyczny oraz informacyjny rodu 2. indywidualną  sygnaturę energetyczno-informacyjną jako wyodrębnioną z całości wielowymiarowej lecz jednocześnie z nią połączoną. Ten złożony plik można nazwać metryką konkretnej jednostki od momentu jej wyodrębnienia. Na metryczny zapis składają się wszystkie przeżyte doświadczenia ( interakcje, zdobyta wiedza intelektualna, umiejętności, talenty, uczucia, emocje, wzorce zachowań, doznania mistyczne i cielesne itp. ) Dowolny zapis metryczny może zostać aktywowany w każdej chwili. Oznacza to, że założenia czasu liniowego zostają skasowane, tracą swoją logikę i przyczynowość. Z jakiś enigmatycznych powodów zostaliśmy uwięzieni w przepływie czasu liniowego, gdzie przeniknięcie ludzkim rozumem bezczasu staje się czymś zupełnie abstrakcyjnym, wykraczającym poza naszą możliwość percepcji. Termin program ,wydaje się w tym aspekcie całkowicie uzasadniony, bowiem inżynierowie tego wymiaru a więc i wszystkich organizmów z rozmysłem zaprogramowali życie wg własnego zamysłu. Wynikiem ich manipulacji są instynkty tak głęboko zakorzenione w ludzkiej psychice, w istocie bytu każdej organicznej istoty, że zostały uznane za przynależne jej a wręcz naturalne. Przekazywane są na poziomie biologicznym w pamięci komórek oraz zapisów informacji w postaci energetycznej. Sczytujemy je na poziomie odruchów bezwarunkowych, mimowolnych i niewyuczonych wręcz mechanicznie, zazwyczaj bez udziału świadomości i racjonalnej analizy. Do każdego zachowania instynktownego, można przypisać rozróżniane jakościowo emocje. Stany emocjonalne wprowadzają człowieka tak głęboko w strefę cienia i dezinformacji, że przez naukę konwencjonalną niektóre z nich traktowane są jako czynniki motywacyjne. System neurologiczny zwierząt w tym człowieka po ustąpieniu bodźca destruktywnego reaguje uczuciem ulgi lub nawet euforycznym szczęściem. Ciągle więc jesteśmy eksponowani na  wpływy środowiskowe, kreujące stan życia w nieskończonej sinusoidzie. Częstokroć emocje utożsamiamy z uczuciami wyższymi, gdzie de facto etiologia tych pierwszych wynika z naszych deficytów. Z pewnością procesy emocjonalne silnie na nas oddziałują. Nasz umysł wartościuje stany emocjonalne na pożądane i niepożądane. Emocje pozytywne aktywują się, kiedy osiągamy zamierzony cel natomiast negatywne przy braku realizacji celu. Występuje więc ciągłe wahanie , które staje się ,naturalnym wzorem naszego życia.

Krzysztof Brzostowski

red. Eliza Blixen

Świadomość

Płynąc po powierzchni oceanu nigdy nie dostrzeżesz skarbów, które skrywa jego głębina.

Dotychczas nauce nie udało się podać jednoznacznej definicji świadomości. Z kwantowego punktu widzenia można domniemywać, że świadomość istnieje w bezczasowym, wielowymiarowym kompleksie energetyczno-informacyjnym wywodzącym się z wyższej inteligencji i jest z nią połączona. Świadomość łączy w sobie dwa komponenty: energię i informację, bez których nie mogłaby istnieć, które zdają się niezbędne każdej istocie do życia. Stanowi obligatoryjny warunek egzystencji. Wszystkie rodzaje materii organicznej posiadają świadomość, aczkolwiek jest ona w różnym stopniu rozwinięta lub manifestuje się w innej formie ( dla człowieka czytanej jako bardziej prymitywna ) , tym samym tworząc różne rodzaje oraz odmienną ilość zapętleń czyli połączeń. Ciągłe dążenie do rozwoju implikuje powstawanie zjawiska emergencji czyli poszerzania rozumienia oraz bardziej wyrafinowanych reakcji na zjawiska endo- i egzogeniczne, a więc nieustannej ewolucji. Jeśli życie fizyczne rozpoczęło się od zaistnienia form małocząsteczkowych, to musiały one ze sobą rezonować aby połączyć się w większe organizmy. Nasuwa się konkluzja, że świadomość to pewien zasób wiedzy/doświadczenia do celowego oraz umiejętnego wykorzystania. Istotnym i jednocześnie trudnym do wyjaśnienia jest proces zachodzenia na siebie dwóch stanów: świadomości oraz wiedzy, że jesteśmy świadomi posiadania świadomości. Można tutaj mówić o świadomości w świadomości. W kontekście wielowymiarowości istoty ludzkiej pojawia się następna trudność dotykająca obszaru występowania jaźni. Gdzie, ujmując zagadnienie obrazowo, należy wypatrywać sztabu dowodzenia naszej świadomości i jej całkowitej integracji z wiecznym źródłem. Doświadczenia eksterioryzacji pozwalają sądzić, że mamy do czynienia z budową zbliżoną do wirującej matrioszki, posiadającej właściwości oddziaływania jednej warstwy na drugą czyli wzajemnego przenikania się. Bohaterka niniejszego rozdziału przemieszcza się po śmierci ciała organicznego do następnej warstwy w innym wymiarze oraz odmiennej od ziemskiej gęstości. Struktura budowy każdego ciała matrioszki jest również segmentowa ( co szerzej zostanie omówione w innym miejscu), jednak jeszcze raz należy zaznaczyć, że jest to uproszczony schemat, chociażby ze względu na proces indywidualizacji i podziału jednej świadomości, która wciąż będąc całością jednocześnie istnieje w podziale. Spójrzmy na zagadnienie ograniczając się do poziomu tylko ziemskiego. 7 miliardów matrioszek, to 7 miliardów świadomości „intelektualnej” zjednoczonej ze świadomością ich ciał organicznych. Po śmierci fizycznej pozostaje zapis nie tylko życia „umysłowego” ale również organicznego, które zasila ziemię, rośliny a także zjadające ów ciało robaki. Zachodzi proces transformacji części świadomości w świadomość innych form życia na ziemi. Wszystko co istnieje pozostawia niezniszczalny zapis energetyczno – informacyjny a więc dochodzi tym samym do pewnego rozwarstwienia się jednej świadomości. Z biologicznego punktu widzenia jest to stosunkowo proste: jeden organizm zasila drugi natomiast pod względem energetyczno-informacyjnym zjawisko jest bardziej skomplikowane, trudniejsze do uchwycenia i zrozumienia implikacji wynikających z tego procesu. Jakiś ułamek naszej świadomości staje się częścią składową świadomości ziemi. Dlatego jeśli ktoś twierdzi, że jesteśmy jednością, nie jest to bezzasadne. Tym samym można pokusić się o konkluzję, że świadomość to zjawisko wielopoziomowe. Najprawdopodobniej im silniejsze nasycenie przestrzeni informacją dostępną do pobrania przez obserwatora, tym pełniejsza świadomość. (Jednak czy nasze ciała subtelne również obdarzone są świadomością czy tylko zachodzi proces przekazywania bodźców z czasoprzestrzeni np.: do ciała eterycznego, następnie astralnego itd., które to następnie wpływają na rzeczywistość jawną a więc komunikują się z naszą świadomością ziemską?) Podpada to pod ciągłą wymianę informacji między ciałami subtelnymi w różnych wymiarach, niestety nie zawsze dla nas zrozumiałych i czytelnych. Wiele wskazuje, że doszło do uwikłania nas w sytuacje konstruowane przez świadomość niejawną, stąd wynika niezrozumienie pewnych zachodzących zjawisk w psychice człowieka a także jego zachowaniach. Z niejasnych jednoznacznie przyczyn ( istnieje co najmniej kilka teorii stawiających sobie za cel wyjaśnienie powodów zaistniałego stanu ) ograniczono możliwości naszej percepcji, czego konsekwencją jest niezrozumienie wielu duchowych zjawisk. Życie w czasoprzestrzeni zostało skonstruowane tak, aby całą naszą uwagę koncentrować na bodźcach płynących ze środowiska zewnętrznego. Znajduje to logiczne i racjonalne wytłumaczenie, bowiem gra toczy się o biologiczne przetrwanie zgodnie z programem instynktu samozachowawczego. Wiąże się to z ciągłą walką o energię, o terytorium, o możliwość przekazania genów czy o inne dobra materialne lub pośrednio materialne. Zostaliśmy zautomatyzowani i pod wpływem niesprzyjających warunków bytowych ukierunkowani na ochronę swojego fizycznego bytu. Ludzka świadomość została uwięziona w klatkach własnych umysłów i ciał tak skutecznie, że straciliśmy kontakt z wyższym ja. Sterem życia stało się ego a azymutem emocje, aczkolwiek tak jak stany emocjonalne są niezbędne do orientacji w przestrzeni życiowej, tak nieumiejętność odróżnienia tych koniecznych od destruktywnych została zatracona. Konstrukt wszelkiego istnienia opiera się na określonych prawach, te zaś z jednej strony dają poczucie ładu i oczywistości natomiast z drugiej niewątpliwie ograniczają. Zdeterminowani owym skrępowaniem często uruchamiamy stany negacji a także niezgody. Izolacja od głębszych zasobów świadomości utożsamiana z utratą wolności może ma jednak jakiś nieprzenikniony dla ludzkiego umysłu sens. Czy przykładowo dla kota brak możliwości latania jest udręką, czy co go unieszczęśliwia? Zdaje się, że realizuje się poprzez dane mu narzędzia. Czy akceptacja i właściwe zrozumienie źródła własnych ograniczeń może stać drogą do wolności? Akceptacja stanu faktycznego prowadzi do głębszego poznania samego siebie czyli bliższej prawdzie struktury bytu. Rodzi się świadomość obserwatora, doświadczenie znacznie głębsze i odcinające od burzliwych reakcji na to, co się wydarza, stwarzając stan paradoksalnie z jednej strony dystansu zaś z drugiej poprzez stabilność odczucie głębokiej więzi czy połączenia ze wszechświatem. Kiedy dojdzie do jedności zwanej rozpłynięciem się we wszystkim ego zaczyna pełnić rolę narzędzia, wywarzonego życiowego pomocnika. Życia w świadomości nie można mylić z obojętnością, brakiem empatii czy wycofaniem. Jest to po prostu inny odbiór tego co nas dotyka. Przestajemy rezonować z różnego typu destruktywnymi energiami. Świadomy umysł to spokój a za nim podąża zrozumienie będące m.in. rezultatem odtajnienia głębi echa przeszłości.

                                                                        Krzysztof Brzostowski

                                                                         red. Eliza Blixen

Każdego dnia rodzimy się na nowo

Każdy dzień jest tym jedynym, najfajniejszym dniem mojego życia. Dlaczego tak jest? Dlatego, że każdego dnia rodzimy się na nowo, każdego dnia, gdy budzimy się rano jesteśmy innym człowiekiem. Nie dość, że nasze ciało fizyczne przebudowuje się, nasze postrzeganie się zmienia, nasze możliwości kreacji rosną. Każdy dzień rozpoczęty w miły i otwarty sposób jest dniem, który przyniesie nam wiele radości i wiele przyjemności. Gdy wstaję rano i pomyślę sobie jaki jest wspaniały dzień, kreuję już ten dzień i ten dzień taki będzie. Jeżeli wstaję, patrzę przez okno i widzę wspaniałe niebo, świetliste gwiazdy lub wschodzące słońce, gdy wsłucham się w szum ulicy, lub śpiew ptaków i poczuję tą miłość wszechświata do mnie , z mojej strony popłynie wdzięczność w jego kierunku, to najwyższy stopień miłości, ten dzień taki się stanie. To życie z wdzięcznością, życie w przekonaniu, że wszystko co do mnie przychodzi,  jest dla mnie dobre, powoduje, iż wyzwania odsuwają się od nas. My jako kreatorzy, zaczynamy przyjmować te rzeczy, które sprawiają nam radość. Ta wdzięczność, jest naszym narzędziem kreacji. Miło jest wstać uśmiechniętym, spojrzeć na siebie w lustro i powiedzieć: ale jestem fajny. Ta zmiana nastawienia do siebie samego, powoduje, że wszystko co wokół nas się zaczyna dziać, czy też wszystko co wokół nas się dzieje , zmienia się. Wszechświat jest odbiciem naszego nastawienia do niego, czyli jest odbiciem lustrzanym naszych emocji, które są w naszej głębi. Kreacja zawsze zaczyna się od przebudowy naszych emocji, od tego jak nasze emocje i jakie emocje, w nas grają. Jeżeli budzimy się rano i myślimy sobie: jest wspaniale, jestem wdzięczny, to cały dzień taki będzie. Jeżeli nawet przyjdzie jakiekolwiek wyzwanie to, albo go nie zauważymy, albo będzie miało ono małe natężenie. Jeżeli wstając, będziemy zmęczeni i sfrustrowani, to uwierzcie mi, że przez cały dzień będziemy dostawać takie wyzwania by utwierdzić nas, w naszym nastawieniu. Bądźcie szczęśliwi, bądźcie uśmiechnięci, bo ten uśmiech zawsze będzie do was wracał. I nie chodzi mi tu tylko o to, byście sobie usiedli na kanapie i się uśmiechali, że wszystko jest dobrze. Nie. Chodzi o to by ta kreacja, która płynie z wnętrza powodowała , że wszystkie rzeczy, które robicie, robicie w skupieniu, w byciu tu i teraz w danej chwili, bez rozpamiętywania przeszłości, która zwodzi nas i nie pozwala cieszyć się chwilą. Każdy moment naszego życia jest bezcenny. On nigdy już do nas nie wróci w takiej samej formie. Dlatego tak wspaniale jest przebywać w danym momencie i cieszyć się.

Krzysztof Brzostowski

Otwarcie drzwi możliwości

Podczas pracy jedną z technik kwantowych , technikami wizualizującymi lub innymi technikami, których celem jest spełnienie  naszych marzeń, dochodzi do otwarcia drzwi możliwości. Tak naprawdę cały czas jesteśmy otoczeni polem, w którym są wszystkie możliwości. Wszechświat otacza nas tymi możliwościami. Pracując technikami kwantowymi, otwierając sobie drzwi do tych możliwości,  otwieramy w sobie akceptację do takiego zdarzenia, czyli robię sobie intencję, czy też robię intencję na to by się to i to zdarzyło. Ta intencja jest jakby wyrażeniem naszej zgody, na to ,by to zaistniało. W tym momencie, te drzwi możliwości otwierają się i zaczyna się ufizyczniać  nasze pragnienie. Często mylone jest to z tym, że nie muszę już nic więcej robić. Nie. Muszę włożyć wysiłek w to, by się to wydarzyło. I jeżeli zrobię sobie intencje, na to, że mam nowy samochód, czy chcę kupić nowy samochód, czy też kupuję nowy samochód i nic w tym kierunku więcej nie zrobię , np. nie otworzę strony z giełdą aut. To nic się nie wydarzy . Może być tak, że sąsiad zaproponuje nam sprzedaż samochodu , ale nie otwierając mu drzwi od mieszkania , nie pozwalamy zadziałać intencji. Hamujemy ją. Czasami hamulcem jest nasz strach , czasami jest to niesprzyjający moment , brak gotowości na zdarzenie . Bardzo często się zdarza, że nasza intencja jest połączona z innymi rzeczami. Czyli musi się wydarzyć coś jeszcze , co pozwoli zaistnieć naszej intencji. Czasami zupełnie brakuje logiki w tych powiązaniach, logiki takiej z naszego punktu widzenia, logiki ludzkiej . Natomiast jest to połączenie energetyczne. Przykładem tu może być praca, którą kiedyś wykonałem. Pracowaliśmy nad finansami. Wiele rzeczy się wydarzyło w bardzo krótkim czasie. Pierwsza rzecz – jeden z dłużników zwrócił pieniądze, druga rzecz – doszło do wypadku samochodowego, trzecia rzecz – uciekł kot z domu. To wszystko zadziało się w ciągu jednego tygodnia. Pieniądze oczywiście przyszły , kot po miesiącu wrócił do domu , a firma ubezpieczeniowa , szybko i sprawnie wypłaciła  odszkodowanie.  Intencja tego by pieniądze przyszły zadziałała. Wprowadziła dużo chaosu do życia , w tamtej chwili , ale po krótkim okresie to też się uspokoiło. Ważnym jest  zrozumienie, że wszystko co jest wokół nas, wspiera nas, czyli cały wszechświat zawsze wspiera nas w naszych marzeniach, on pomaga je spełnić. I tutaj jest też mała  pułapka. Wszechświat, czy też wszechświat tych możliwości, on nie osądza nas, jest neutralny w osądzie. Jeżeli bardzo narzekamy na nasze zdrowie i mówimy jak jest nam źle , to on nam to da. On spełni nasze marzenia. I ważnym jest by to zrozumieć, że nasze podejście do siebie samego i do tego co wokół nas się dzieje , powoduje, że takie rzeczy do nas przychodzą. Jeżeli z pełną świadomością robimy sobie intencje na to, żeby nasze życie się zmieniło, to ono się zmieni, ale nie jedna część tego życia, to życie zmieni się całe. Ono się ustawi tak, by było nam jak najlepiej. Niestety czasami jest tak, że nasze przyzwyczajenia do tego, że jest źle, ale ja już to znam, powodują, że albo te zmiany są w momencie przyjścia strachu, zablokowane albo początek tych zmian jest dla nas bardzo dużym wyzwaniem emocjonalnym. Zaczynamy się bać tych zmian, zaczynamy je odrzucać , ale to koło już pędzi, już się obraca, jest bardzo trudno je zatrzymać. Nasza intencja napędza to i fajnie jest wtedy zrozumieć, że to wszystko co się dzieje wokół nas jest dla naszego dobra, że my to zaakceptowaliśmy, że my naprawdę chcieliśmy tej zmiany i nikt nas do niej nie zmuszał. Świadomość tego, pozwala odsunąć wszystkie lęki na bok. Wszechświat nas wspiera, da nam to, czego oczekujemy w najlepszym dla nas czasie. Teraz następna rzecz, czyli czas – nie wszystko dzieje się od razu, niektóre rzeczy potrzebują czasu by się zadziały, ponieważ po prostu nie jesteśmy gotowi na to. Wszyscy chcemy być młodzi, kochani i bogaci, ale miłość bardzo często mylimy z pożądaniem, bogactwo potrzebujemy tylko po to, żeby mieć władzę. Dobrze jest zrozumieć, że bogactwo nie jest po to żebyśmy mieli władzę nad innymi, bogactwo jest po to żebyśmy mogli spełnić nasze, nawet najskrytsze marzenia. Jak już to zrozumiemy to ono przyjdzie. Jak zrozumiemy, żeby być zdrowym ,to trzeba dbać o nasze ciało, a nie wykorzystywać  je i zostawiać samemu sobie, to ono będzie zdrowe. I tak oto dochodzimy do  wniosku, że wszystko przychodzi w najlepszym dla nas czasie. Wszystkie zmiany zaczynają się od pierwszej intencji, od akceptacji tych zmian ale czas w tym momencie odgrywa olbrzymią rolę. Część rzeczy wydarzy się od razu, pierwsze zmiany energetyczne pokażą nam się w ciągu paru dni. Ale nasza gotowość do zmiany jest wyznacznikiem szybkości tych zmian. Czyli jeżeli jesteśmy już gotowi na zmiany, to zmiany przychodzą bardzo szybko. Jeżeli nie jesteśmy jeszcze gotowi, a jest wiele rzeczy po drodze, które powinny być jeszcze przepracowane, to te zmiany zachodzą wolniej. Ale to też jest świetne, też jest piękne. Wspaniale jest patrzeć na siebie samego z pozycji kreatora, obserwować, jak nasza kreacja zmienia nasze życie i cieszyć się tym. My budujemy swoje życie całkowicie świadomie i to jest piękne.

Krzysztof  Brzostowski

Związki

Związek najczęściej jest to więź, która powstaje między dwiema osobami. Związek między mężczyzną a kobietą w pierwszej fazie jest czystą fascynacją. Poznajemy kogoś, powstaje fascynacja – piękna emocja. Zaczynamy go poznawać, zbliżamy się do tej osoby, związek się rozwija, zaczynamy poznawać swoje potrzeby, poznawać siebie. Partner w związku staje się katalizatorem , dla naszego ciał bolesnego, czyli wzbudza w nas pewne programy, które ukryły się w naszym ciele bolesnym. I tak oto związek który się stworzył na fascynacji, na miłości, który wydawało się że jest dla nas idealny, przestaje harmonizować z naszą potrzebą miłości. Wzbudza w nas stare, nieprzepracowane traumy powoduje, iż zaczynamy się od niego odsuwać. Zastanawiamy się po co to robimy, dlaczego jesteśmy w tym związku i dlaczego w niego wchodzimy. Najczęściej to rozczarowanie powstaje po paru latach . Wydaje nam się w pewnym momencie, że mieszkamy z kimś kogo zupełnie nie znamy. Jest to najlepszy moment , na zadanie pytania: dlaczego weszliśmy w ten związek i co było powodem, iż ten związek powstał? Pierwszą myślą, która przychodzi do nas, jest to że, my potrzebowaliśmy miłości, my potrzebowaliśmy poczuć miłość, poczuć opiekę, poczuć tą drugą część. Drugą część siebie. Tak naprawdę dopiero będąc w związku stajemy się sobą, czujemy siebie. Partner jako odbicie naszych potrzeb, partner jako odbicie nieprzepracowanych traum staje się dla nas nauczycielem. Z drugiej strony staje się też uczniem. Jak to się dzieje, że tak pięknie powstający związek rozpada się w pewnym momencie? Co jest powodem tego, iż związki nie wytrzymują próby czasu? Dlaczego nie są w stanie wytrzymać wyzwań codzienności? I tutaj odpowiedzią jest oczywiście to jak mocne mamy Ego, jak mocne są traumy w ciele bolesnym. Jak bardzo niezrozumiałe jest słowo miłość. Czym jest miłość? Najwyższym stopniem miłości jest akceptacja, akceptacja dla inności naszego partnera, akceptacja dla jego potrzeb. Niestety bardzo często bywa, że związki są tworzone przez pociąg fizyczny, przez fascynację fizycznością partnera, która też nam coś oczywiście pokazuje. Pokazuje, iż partner został zaakceptowany tylko przez pryzmat fizyczności. I nawet na takich podwalinach można stworzyć związek oparty na przyjaźni, na akceptacji, na miłości. Ale gdy w grę zaczyna wchodzić nasze ego , ten związek w takim momencie zaczyna się kruszyć. Możemy sobie opowiadać o tym jak partner jest dla nas niedobry, jak mało wyrozumiały , jak nas szanuje. A dlaczego tak się dzieje? Dzieje się tak dlatego, że my powodujemy iż wychodzą jego traumy, że jego ciało bolesne przejmuje nad nim kontrolę. Jak można opowiadać o miłości bezwarunkowej nie mogąc w żaden sposób zaakceptować swojego przeszłego życia? Dlaczego nasze przeszłe życie zaczyna wchodzić w naszą teraźniejszość i przez pryzmat przeszłości zaczynamy patrzeć na naszego partnera? Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ ego, które ukryło się za tym wszystkim chce nam pokazać jacy jesteśmy ważni, jacy jesteśmy wspaniali. Ale to jest iluzja. Nie jesteśmy wspaniali, jesteśmy super do czasu kiedy kierujemy się sercem. Jeżeli przestajemy kierować się sercem, akceptacją, miłością, zaczyna dochodzić do głosu nasze ciało bolesne i ego. I ono zaczyna nami sterować, odrzucamy partnera, odrzucając siebie. Odrzucamy nasze potrzeby z myślą , że ja muszę się poświęcić dla tego związku. Nie, nie o to w tym wszystkim chodzi. Poświecenie nie jest czymś dobrym. Zrozumienie dlaczego akceptuje, zrozumienie akceptacji, która nie jest poświęceniem to powoduje, iż związek funkcjonuje. To powoduje, że w każdym związku możemy znaleźć radość. Ale jak wszystko co dzieje się wokół nas, czasami jest to dla nas dużym wyzwaniem. Wtedy dobrze jest się odsunąć, popatrzeć na nasz związek z pewnej odległości, perspektywy, odsunąć swoje ciało bolesne i Ego na bok i popatrzeć na związek przez pryzmat miłości i akceptacji. I okaże się, że ten partner wcale nie jest kimś złym , kimś kto za dużo od nas wymaga. To my sami, nasze ego nasze ciało bolesne wymaga od nas zbyt wiele, wymaga tego byśmy odrzucili swoją miłość, wymaga tego byśmy odrzucili akceptację, odsunęli ją na bok i postawili jako cel główny zaspokojenie swoich potrzeb. Czyli mam partnera, ponieważ uważam, że muszę być kochany. Ale taki związek nie będzie funkcjonował. Nie ma możliwości by zbudować związek na potrzebach i na spełnianiu tych potrzeb. Związek budujemy na zasadzie równouprawnienia, wiążemy się z kimś, wspieramy go, ale wspieramy go dzięki temu, że rozwijamy się sami, nie że mówimy mu teraz będę cię wspierał. Kocham siebie , czuję się mocny i ta moc powoduje, że wspieram partnera, nie słowa, tylko mój spokój, to że jestem obok niego, to że każdego dnia pokazuje mu, że zależy mi na tym związku. Nie stawiam siebie przed związkiem, związek jest przede mną. Co wcale nie znaczy, że muszę siebie odrzucić. Nie, ale akceptacja dla danej chwili, dla zdarzeń , jest podstawą każdego szczęśliwego związku. Bez tej akceptacji siebie nie ma akceptacji związku. Związku nie da się zbudować na oczekiwaniach. Związek jest budowany na dawaniu ale bez poczucia straty. Okazuję miłość i nie oczekuję, że w zamian partner padnie na kolana przede mną. Okazuję miłość, bo jest mi z tym dobrze. Okazuję wyrozumiałość, bo jest mi z tym dobrze, daje mi to spełnienie. Taki związek przetrwa wszystko, jest czymś wspaniałym kochać i być kochanym. To uczucie swobody emocjonalnej, to uczucie wzniesienia się ponad wszystkie ograniczenia powoduje iż jesteśmy całkowicie zanurzeni w błogosławieństwie wszechświata. Moc miłości, moc akceptacji jest ponad wszystko, ale zanim coś takiego będziemy w stanie zbudować, musimy przepracować nasze traumy, musimy spojrzeć na siebie jako na istotę świetlistą a nie na zbiór programów i przekonań, które zasłaniają to coś, co jest wspaniałe w środku, to światło, które jest wypełnione miłością i akceptacją. Dlatego gdy patrzymy na związek, nie patrzmy na niego z perspektywy potrzeb naszego ciała bolesnego czy Ego. Spójrzmy z tej perspektywy, z perspektywy wyższego Ja , na coś co budujemy. Zacznijmy od siebie i skierujmy naszą uwagę do wnętrza nas samych. Uczymy się otwierać na miłość, uczymy się akceptować. Tym samym ten związek otrzymuje coś, co ma mocne podwaliny , jest oparte na poczuciu własnej wartości i szacunku do swoich potrzeb. Całkowita akceptacja partnera i zdarzeń, które są wokół niego powoduje, iż ten partner daje nam to samo, że jesteśmy w stanie przyjąć też jego miłość.
Wnosząc do związku poczucie własnej wartości , akceptacji , miłości, wchodzimy do niego z darami. Przestajemy wyrażać siebie z pozycji oczekiwania , a stajemy się budowniczymi cudownej relacji , wypełnionej radością wszechświata i naszym spełnieniem. Myślę , że nie ma niczego wspanialszego na świecie.

Krzysztof Brzostowski

© 2020 Terapie kwantowe

Theme by Anders NorenUp ↑